Metamorfoza

14 Maj 2019

Metamorfoza w obiektywie. Okiem fotografki Dary Kuźmic

Często gdzieś z kąta nieruchomo obserwuję proces metamorfozy kobiet. Dokumentuję chwile za pomocą obiektywu aparatu fotograficznego. Momenty, które tak naprawdę nigdy już nie wrócą. Momenty, które mają przypominać. Przypominać, jak to wszystko się zaczęło, co działo się w międzyczasie i zapowiadać zbliżający się finał. Fotografie, dzięki którym wasze emocje wrócą do początku, na start, kiedy sporo było lęku i obaw, co będzie dalej. Duże dziewczynki, bo chyba tak te nasze finalistki możemy nazwać, od pierwszych chwil projektu i z każdym wspólnym krokiem wchodziły w strefę bliskiego koleżeństwa. Spotykały się coraz częściej a obecnie łączą je przyjacielskie relacje. Spotkania rozpoczynały tradycyjnie przyjacielskie objęcia a na pożegnanie także obowiązkowe przytulenie. I to nie tylko finalistki ale również cała grupa kobiet, która projekt prowadzi i wspiera, szybko się zaprzyjaźniała. Z osób nieznajomych stały się sobie bliskie i przyświecał im jeden wspólny cel, aby finalistki, duże dziewczyny, poprowadzić kompleksowo przez proces metamorfozy, bez skalpela, krok po kroku, od podstaw. O czym mowa? O podstawowej zasadzie, której panie powinny hołdować od początku, to znaczy: przede wszystkim uwierzyć w siebie. Za pomocą  obiektywu bardzo realnie pokazuję ich emocjonalne podejście. Od pierwszego spotkania na castingu, kiedy na myśl o swoim wyglądzie paniom łzy cisnęły się do oczu, niektórym i otwarcie, było dla mnie jasne i czułam tę ich ogromną potrzebę zmiany. Bo przecież to jest tak, że życie najczęściej kręci się wokół obowiązków domowych, wychowywania dzieci, a kobiety siebie ustawiają zazwyczaj na samym końcu kolejki. Na castingu siedziały na krześle, z rękami przy sobie i opowiadały swoje historie. Denerwowały się. Komisja złożona z kilku kobiet – organizatorek miała zdecydować o wyborze konkretnych pań, tych pań, które będą miały szansę znaleźć odskocznię dla swojej metamorfozy. To był początek czegoś, czego się nie spodziewały, czegoś, co zmieniło zasadniczo  ich poczucie wartości i wewnętrzne potrzeby. Przyszedł czas na pracę z emocjami, aby je wzmocnić, żeby z siłą tornada prowadziły je na nowej drodze. Drodze, o której marzyły ale nie znały odpowiedniego kierunku prowadzącego do celu. A ten z kolei nakreślony został przez grupę 15 kobiet, które indywidualnie dbały o każdą królewnę, żeby stała się z niej prawdziwa królowa. Królowa przede wszystkim w głowie i żeby wypracowana korona żarzyła jeszcze w promieniu mili.

Stopniowo pojawiały się kolejne zadania, które panie wypełniały, aby krok po kroku zmieniać i swoje ciało. Ich postawa polepszyła dzięki mięśniom wypracowanych na regularnych treningach. W pocie czoła ale bardzo spełnione opuszczały miejsca treningu. Wysyłały smsy, jak bardzo są szczęśliwe. Tak, szczęśliwe! A to dlatego, że nareszcie zaczęły „coś” robić. To „coś” dla siebie. A zacząć to chyba największy sukces. Krok pierwszy a po nim ten drugi. Podjąć decyzję, że się zacznie ćwiczyć. Dbać o siebie. Polubić swoje włosy. Zacząć je pielęgnować. Regularnie dopieszczać swoją skórę. Mieć rano ochotę się pomalować. To jest piękne. To jest radość. Bo w życiu niestety bywa tak, że przez wszystko, co wokół się dzieje, zapominamy o sobie. Okradamy same siebie z radości zakładania bielizny, która się nam podoba, w której wyglądamy dobrze, która od rana zapewni nam dobre samopoczucie. My kobiety, większość z nas, ma potrzebę po prostu się podobać. W pewnym momencie życia naprawdę należy się odważyć i zrobić coś dla siebie, nie tylko dla wszystkich dookoła. Swoimi fotografiami dokumentowałam nie tylko zmiany w wyglądzie ale zmiany emocjonalne, jakie przemianie towarzyszyły. Podstawą jest zacząć i trzymać się tego. Znaleźć punkt zaczepienia, dzień, godzinę, kiedy zaczniemy działać. Proces metamorfozy mówi o sile poszczególnych elementów mozaiki, które w efekcie złożą się na nowy obraz kobiety. Powiedziałabym nawet, że może niekoniecznie nowy obraz, raczej chodzi o zrzucenie pewnych warstw, które gromadziły się przez lata, a to ma wiele z nas – nagromadzone warstwy zasłaniają naszą prawdziwą, cudowną twarz. Ponieważ twarz i oczy są wrotami do naszej duszy, która czasem boli. Wszystko zaczyna się wewnątrz a kończy na iskierkach w oku.
Myślę, że misja została spełniona. Jestem zaszczycona, że mogę fotografować te kobiety już jako królowe. One się naprawdę nimi stały. A proces fotografowania kończy się w momencie, kiedy one zaczynają się sobie podobać.

W trakcie fotografowania wprowadzam każdą klientkę w taki nastrój i proponuję takie pozy, które wzmacniają ich kobiecą naturalność i piękno. Traktuję każdą kobietę, jaką spotykam, jako niepowtarzalny, oryginalny egzemplarz. To poczucie przelewam i w swoje fotografie, które wychwytują kobiecość i wyjątkowość. Chęć podobania się od zawsze jest w każdej z nas. Portretami chcę wyrazić swój pogląd na piękno, emocje, swoją empatię i dostrzeganie w każdym wyjątkowych osobowości.

Specjalizuję się w fotografowaniu kobiet w wieku 40, 50 a nawet 80 lat. A moje motto brzmi: każda kobieta jest piękna, musi sobie tylko czasem o tym przypomnieć.

 

Dara Kuźmic, fotografka

+420 732 229 660

www.darakuzmic.cz

Kup bilet na Galę Finałową ?>