Metamorfoza

29 Kwi 2019

Dary niedoskonałości – dlaczego wcale nie chodzi o to, by być ideałem?

„Bądź najlepszą wersją siebie!” – ilekroć słyszałam w życiu to zdanie, wypowiadane zwykle przez samozwańczych guru rozwoju osobistego, tylekroć coś się we mnie wewnętrznie buntowało. Długo nie wiedziałam, skąd moja niechęć do tego podejścia i przyczyny szukałam w tym, że sama wydaję się sobie niezbyt „udanym modelem”. Żyjemy przecież w kulturze, w której sukces, pieniądze, sława czy wygląd zgodny z obowiązującymi kanonami piękna to dla wielu osób synonimy szczęścia.

Kiedy schudnę X (tu wstaw swoją liczbę) kilogramów będę wreszcie szczęśliwa i znajdę miłość” – która z nas nie miała takich myśli?

Nie mogę okazać słabości, muszę być silny, być człowiekiem sukcesu, tylko wtedy zasłużę na szacunek” – to z kolei wersja dla Panów, jedna z najczęściej przez nich stosowanych.

Tylko… czy to prawda? Czy te piękne, szczupłe, bogate i sławne osoby naprawdę są zawsze z siebie zadowolone? Czy one nie mają problemów? Chyba nikt rozsądny w to nie wierzy, prawda? A jednak myśląc o sobie nadal stosujemy te strategie i mity. Czujemy się niewystarczający, a zmianę siebie traktujemy jako klucz do szczęścia. Jaki jest tego skutek? Opłakany. Wpadamy w pułapkę, z której trudno się wydostać. Szukamy w sobie kolejnych cech do zmiany, stawiamy sobie kolejne wygórowane cele by sprostać oczekiwaniom – własnym i społecznym. A potem, nie potrafiąc często sprostać tym wymaganiom, czujemy się ze sobą coraz gorzej. Nie tędy droga!

Nie mam zamiaru dawać Ci czarodziejskich rad. Chcę pokazać, co nauka mówi nam na temat szczęścia. Doktor Brené Brown, pracująca na wydziale społecznym Uniwersytetu w Huston, od wielu lat bada pojęcie wstydu, empatii, wrażliwości i poczucia przynależności oraz ich wpływ na naszą kondycję psychiczną. Głównym wnioskiem z jej badań jest to, że istnieje olbrzymia i ważna zależność pomiędzy tymi elementami. My, ludzie, nie jesteśmy w stanie dobrze funkcjonować w samotności. Relacje są dla nas najważniejsze, a posiadanie zdrowych, pozytywnych związków – rodzinnych, partnerskich, przyjacielskich – jest kluczem do szczęścia.

Gdy myślimy o sobie jako o niewystarczających, wydaje nam się, że nie zasługujemy na miłość czy przyjaźń i że utracimy to, co mamy najcenniejszego – relacje z bliskimi osobami. Wstydzimy się tego, kim jesteśmy. Zaczynamy udawać kogoś innego, spełniać oczekiwania wbrew sobie i tłumić swoją wrażliwość. A wraz z tłumieniem własnej wrażliwości tłumimy także to, co dobre – radość, współczucie, spontaniczność, kreatywność. Gubimy siebie.

Kluczem do szczęścia jest więc autentyczność, czyli odwaga bycia niedoskonałym (bo nikt z nas doskonałym nie jest) i wiara w to, że jest się godnym miłości i przynależności bez względu na to, kim się jest i jakie ma się wady. Związki autentyczne – takie, w których nie udajemy kogoś innego, powstałe jako wynik silnego poczucia własnej wartości są związkami satysfakcjonującymi i umacniającymi nas wewnętrznie.

Projektem Kobieta Dojrzała staramy się pokazać, że w metamorfozie wcale nie chodzi o zmianę wyglądu. Chodzi o zmianę spojrzenia na siebie. To, że dbasz o siebie, o swoje zdrowie, wygląd i samopoczucie, ma być wyrazem Twojej miłości do siebie, nigdy próbą zaspokojenia cudzych oczekiwań. Nie musisz wcale być najpiękniejsza i najlepsza. Perfekcjonizm jest pułapką, tarczą mającą nas ochronić przed krytyką innych. Rozwój i samodoskonalenie na różnych polach są wspaniałe, o ile wynikają z Twoich prawdziwych potrzeb, a nie chęci przypodobania się innym.

Wniosek – pokochaj siebie, a wtedy i inni cię pokochają. Taką, jaką jesteś naprawdę. Zasługujesz na to. Już teraz, nie wtedy, gdy się zmienisz. Powinnaś być sobą, nikim więcej, nikim mniej.

 

Katarzyna Wojciechowska

kasia@katarzynawojciechowska.com

 

Zobacz wystąpienie Brené Brown podczas konferencji TED – jest jednym z najczęściej oglądanych na świecie. A jeśli poczujesz, że poczucie własnej wartości jest tym, co chcesz wzmocnić, sięgnij po lekturę książek Brené:

  • Dary niedoskonałości.
  • Z wielką odwagą.
  • Rosnąc w siłę.